Czy Mroczna Wieża byłaby dobrą grą wideo?
Niedawno byłem na seansie ekranizacji najpopularniejszej serii Stephena Kinga, czyli Mrocznej Wieży. Moje wrażenia z filmu opisałem w innym materiale; ja jednak chciałbym w tym miejscu skupić się na czymś innym – a konkretnie przełożeniu świata z The Dark Tower na rozgrywkę gry wideo.
Zarówno film, jak i książkowy oryginał, są mieszaniną różnych gatunków: trochę fantasy, science-fiction, akcji i horroru. Ta różnorodność dzieła wykreowanego przez czołowego pisarza grozy sprawdziłaby się przy potencjalnej egranizacji, a nawet: potencjalnych egranizacjach. Bo niejednoznaczność Mrocznej Wieży daje szerokie pole do popisu developerom. Jaką grą wideo – i czy ciekawą – mogłaby być Mroczna Wieża?
Otwarty świat – sandbox
W filmie możemy zobaczyć ogrom centrum światów, w którym znajduje się tytułowa wieża. Tysiące kilometrów pustyń, gór, łąk i lasów zachęcałoby do zwiedzania w grze komputerowej. Z drugiej strony, wszechobecna pustka mogłaby zniechęcać graczy. Na szczęście mamy też tzw. Kluczowy Świat – czyli znaną nam Ziemię. Niezależnie jednak od mapy, moglibyśmy przyjmować zlecenia od NPC-ów, np. złapanie odpowiedniej liczby dzieci (grając tym złym) czy polowanie na potwory (grając dobrym).
Multiuniwersum – MMO
Mroczna Wieża łączy w sobie oczywiście znacznie więcej światów, posiadając tym samym liczne odniesienia do innych dzieł Kinga. Wyobrażacie sobie (mniej lub bardziej) swobodne przełączanie się między różnymi wymiarami? Podobny zabieg już znalazł się w grach, np. w LEGO Dimensions – ale wyższy poziom takiego bajeru osiągnięto by dzięki aspektowi sieciowemu. MMO lub inna pokrewna gra, w której gracze dzięki portalom mogą przemieszczać się między różnymi światami, i których decyzje wpływałaby na inne wymiary, stanowiłaby kamień milowy w przemyśle elektronicznej rozrywki.

Klimat grozy – survival-horror
Stephen King to przede wszystkim thrillery i horrory. Podobnie jest z Mroczną Wieżą, gdzie nie brakuje strasznych i niepokojących scen. Tym bardziej, że za granicą Wszechświata panuje wieczna ciemność, a w niej skrywają się przerażające monstra, którym czasami udaje się przedostać do różnych światów. Gdyby grywalną postacią był jeden z Rewolwerowców, egranizacja przypominałaby raczej Resident Evil lub Killing Floor. W przypadku innego bohatera – już prędzej drugiego Outlasta albo gry od Frictional Games, gdzie trzeba unikać przeciwników.
Niepokojące sny – gra przygodowa, detektywistyczna
Fabuła filmu skupia się na młodym Jake’u, u którego podejrzewa się różne zaburzenia psychiczne. Tajemnicze rysunki oraz koszmary chłopca stanowiłyby pretekst do stworzenia przygodówko-łamigłówki, w której, jako gracz, musielibyśmy rozwiązać zagadki, prowadzące nas do Mrocznej Wieży. W dalszych etapach gry, po opuszczeniu naszego świata, można by się pokusić o dodanie mechaniki craftingu, podobnie jak w Minecrafcie.
Rewolwerowcy – widowiskowy shooter
W czasie seansu, przy finałowej scenie, kumpel stwierdził, że główny bohater, Roland, musiał „nołlajfić” w CS-a. Fakt, dynamiczne strzelaniny też mi przypominały trochę Counter-Strike’a… czy też bardziej Call of Juarez na sterydach. Żeby ominąć problem, jakim jest liczba Rewolwerowców równa jednemu, można by osadzić akcję egranizacji przed wydarzeniami z książek i filmu, kiedy jeszcze żyło wielu Gunslingerów. Natomiast fragmenty, w których toczone są pojedynki z Człowiekiem w Czerni, można by wzbogacić o sekwencje QTE.

Oczywiście miks tylu gatunków i mechanik w jednym tytule nie wyszedłby grze na dobre; ale jak sami widzicie: Mroczna Wieża Stephena Kinga to świat na tyle różnorodny, że aż dający wiele możliwości. A z tego byłoby możliwe ulepienie przynajmniej kilku ciekawych gier osadzonych w tym zacnym uniwersum.
PS A jeśli jesteście ciekawi, jak sam film mi się podobał – oto poniżej krótka recenzja, o której wspomniałem we wstępie.